czwartek, 23 stycznia 2020

Przynęty miękkie do lekkiego spinningu – Fishchaser


Całą poprzednią zimę spędziłem studiując moim zdaniem świetnego bloga Adama Kozłowskiego http://wedkarskiewakacje.pl/ . Do gustu szczególnie przypadły mi teksty o łowieniu ultra lightem. Po takiej lekturze gdy za oknami był śnieg i lód ja oczami wyobraźni łowiłem białoryb na spinning.

Wyobraźnia to jedno ale w realnym świecie potrzebowałem do tego odpowiedniego sprzętu i co najważniejsze przynęt. Zauważyłem, że na blogu często pada nazwa firmy Fishchaser. Postanowiłem zaopatrzyć się w te zachwalane przynęty. Na stronie producenta https://fishchaser.pl pierwsze pozytywne zaskoczenie. Mimo nazwy sugerującej zagranicznego producenta okazuje się, że to polska firma.
Ripperki Fishchaser
Jako początkujący lightowiec nieufny byłem przynętom robakopodobnym więc zamówiłem tylko te imitujące wyglądem narybek.
 

Wziąłem najmniejsze Nanomastery w kolorze Goldfish, Micromastery tej samej barwy oraz Minimastery w kolorze Smoke& Pepper. Paczka przyszła w tym samym tygodniu, w środku była niespodzianka, kilka sztuk gratisów w różnych kolorach między innymi Minimaster Pintail.

Do przynęt kupiłem trochę ołowianych mikro główek jigowych. Kilka z Mustada Micro i kilka VMC. Oczywiscie bez kołnierzy, które przy tak małych przynętach jedynie by przeszkadzały.

Wiosną przyszedł czas na pierwsze testy. Wybrałem się na łowisko, które dobrze znam. Wiem, że są tam okonie i wzdręgi. Wielkością niestety nie oszałamiają ale za to nadrabiają ilością. Na początek posłałem do wody Micromastery a więc 2,5cm ripperki.

Niewiele większe od groszówki
Niby maleństwa a przecież w zanadrzu miałem jeszcze niespełna 2 cm Nanomastery. Już po pierwszych rzutach zauważyłem zainteresowanie wzdręg i okoni przynętami. Pozostało dopracować technikę prowadzenia. Gumy są bardzo miękkie i mają duże ogonki w porównaniu korpusu dzięki czemu pracowały w opadzie i przy powolnym prowadzeniu. Po kilku rzutach dopracowałem technikę i cieszyłem się pierwszą w życiu wzdręgą na spinning.
 

Po złowieniu kilku sztuk stado się wypłoszyło i w łowisko weszły okonki. Niewielkie osobniki wyjeżdżały praktycznie co rzut. To był dobry test wytrzymałościowy dla gum. Mimo małych gabarytów i miękkości materiału okazały się całkiem wytrzymałe. Dopiero po kilkunastu, kilkudziesięciu okoniach i ich małych ząbkach gumy zaczynały robić się szorstkie i matowieć.

Okonek na Pintaila
Kolejne moje wyprawy odbyły się na jezioro Ińsko. Tam niestety białorybu połowić mi nie było dane gdyż okonie nie dawały przynętom zejść do dna. Brały jak w amoku.

Okoń z jeziora Ińsko

 Dopiero podczas wyprawy na Bug złowiłem pierwszą spinningową płoć. Nie byle jaką bo grubo ponad 30cm, padł też wymiarowy kleń, leszczyk, krąpik.

Pierwsza płoć na spinning

 

Przez kilka wypadów z lekkim spinningiem i przynętami Fishchaser wkręciłem się na poważnie w ultra lighta. Wiem jakie popełniłem błędy i postaram się je wyeliminować. Już czekam na kij o cw 0,5-5g. Będzie cieńsza żyłka i haki z główkami wolframowymi. Większe ołowiane główki jigowe mogły usztywniać pracę przynęty. Wolframowe główki zamówię już wkrótce z kolejną partią gum.

Tyle, że tym razem odważniej zainwestuję również w Microlarvae chruścik i Microlarvae widelnica, które wyglądają bardzo naturalnie.

Skuteczne nawet późną jesienią
Jeśli ktoś lubi lekki spinning lub zamierza go spróbować myślę, że warto zaopatrzyć się w kilka przynęt Fishchaser. Nawet w dobie aliexperess ciężko znaleźć podobne przynęty. Ich unikatowy wygląd i świetna praca nie opatrzyły się jeszcze naszym rybom dzięki czemu mogą nie raz uratować nasz wędkarski honor.

Warto mieć takie pudełeczko

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza