poniedziałek, 18 stycznia 2021

Robinson Diaflex Perch Jig 225 cm cw 2-10g

 W wędkarstwie chodzi o to by posiedzieć nad wodą i zmierzyć się z rybą. Nie jest najważniejsze nad jaką wodą i na jaki sprzęt łowimy. Jednak z czasem i zdobywanym doświadczeniem pragniemy więcej. Więcej łowionych ryb, łowić rzadsze gatunki czy większe okazy. W pogoni za wędkarskimi sukcesami zauważamy, że w niektórych kwestiach moglibyśmy nieco zmienić swoje podejście czy poprawić sprzęt. Staramy się też poprawić komfort naszego łowienia i mieć choćby wrażenie, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy by wyeliminować błędy, które mogą pozbawić nas życiowego okazu.

Medalowy boleń

Ameryki nie odkryję jeśli napiszę, że wraz z ceną rośnie jakość sprzętu. Nie zawsze wprost proporcjonalnie ale jednak za jakość trzeba zapłacić. W swojej „karierze” wędkarskiej miałem kilkanaście kijów spinningowych. Jedne sprawowały się lepiej a inne gorzej ale ogólnie na większość z nich narzekać nie mogłem. Biorę kij za 150 zł i skutecznie na niego łowię. Niby wszystko to czego oczekujemy od wędkarstwa. Ale z czasem pojawiały się myśli. A czy nie złowiłbym więcej gdybym mógł dalej podać przynętę? Czy te ryby, które mi się spięły to nie wina wędki? Czy tym kijem wystarczająco szybko mogę zareagować na branie? Czy czasem jakichś delikatnych brań nie przegapiam? Tak w ogóle to już mnie ręka boli od machania tym ciężkim kijem.

Okoń na spinmada

Na te pytania mogła być jedna odpowiedź. Sprawdź to. Jestem na takim etapie życia i wędkarskiej kariery, że postanowiłem stać się właścicielem kija uważanego za kij wyższej półki tzw. klasy premium. Na początku sezonu w moim arsenale zawitał Robinson Diaflex Perch Jig 225 cm cw 2-10g.

Sandacz

Jak mam w zwyczaju zacznę od pierwszego wrażenia. Wrażenia wizualnego. Nie oszukujmy się wygląd kija nie jest najważniejszy jednak są tacy którzy na to patrzą. A patrząc na nowego Diaflexa można zachwycać się bardzo długo a słowa jakie krążą po głowie to piękny, stylowy, klasyczny. Brak tu jakichś bajerów i fajerwerków. Bardzo cienki czarny blank, złote omotki i czarna węglowa rękojeść robią wrażenie. To pierwszy kij, o który wędkarze mnie pytają nad wodą.

Robinson Diaflex Perch Jig 225 cm cw 2-10g

Wygląd bezpośrednio przekłada się na właściwości kija. Wspomniana węglowa rękojeść jest bardzo lekka i mocna. Przewężenie na jej środku bardzo dobrze przewodzi drgania i dzięki temu wyczujemy najdelikatniejsze skubnięcia ryb. Sam blank wykonany z High-Carbonu
o współczynniku sztywności 85 mln PSI również     

 


jest bardzo lekki i wytrzymały. Uzbrojony w przelotki Fuji K-Concept daje nam niebywale lekki okoniowy kij. Na uwagę zasługuje całkowicie odsłonięty blank przy uchwycie kołowrotka. Trzymany na nim kciuk podczas łowienia wyczuje najmniejsze drgania.

 

 

Wrażenia wizualne i budowa kija to nie wszystko. Ważna jest jego akcja. Producent zapewnia,że kij jest niebywale szybki a nawet superszybki, który pod obciążeniem przechodzi w pełną parabolę. Rzeczywistość pokrywa się z tym o czym zapewnia producent. Przy przynętach nie przekraczających deklarowanego cw pracuje kilkanaście do dwudziestu kilku centymetrów szczytowej części blanku a pod rybami większymi niż pół kilograma zaczyna pięknie coraz głębiej pracować.

Nawet medalowe rzeczne bolenie czy sandacze nie są dla niego wyzwaniem. Zapas mocy ma bardzo duży.



 

W praktyce kij okazał się świetnym wyborem. Krótki kij o niebywale lekkiej konstrukcji pozwala na wielogodzinne wędkowanie, ułatwia i umożliwia piękną prezentacje przynęty bez męczenia ręki. Dzięki takim rozwiązaniom jak przelotki o konstrukcji zapobiegającej plątaniu się linki, odkrytemu blankowi zapewniającemu czucie przynęty, dzięki starannemu wykończeniu każdego detalu mamy wrażenie a nawet pewność, że ten kij w boju nas nie zawiedzie.

Dziś mogę stwierdzić, że nie żałuję. Poradziłbym sobie nad wodą z dużo tańszym kijem ale komfort łowienia Diaflexem jest nie do opisania. A to właśnie pewności sprzętu i komfortu w pewnym momencie zaczynają szukać wędkarze.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza