Płomiennica zimowa przepis na udany bushcraft

 

 Moja wędkarska pasja ewidentnie ewoluowała w ostatnich latach. Od zawsze, obcowanie z naturą sprawiało mi wiele radości. Jednak u boku aspektów czysto wędkarskich, coraz większą rolę odgrywa przyroda. Jako wędkarz, raczej stronię od komercji. Mimo tego, że w wodach PZW ryb jest coraz mniej to właśnie te wody dają pewien klimat, którego na łowiskach komercyjnych miłośnikowi przyrody może brakować. Od kilku sezonów, wyprawy w dzikie zakątki naszych polskich rzek rozkrzewiły we mnie jeszcze  mocniej, pasję do przyrody i do korzystania z jej uroków w pełnej krasie. Dziś już niemal każda wyprawa łączy aspekty wędkarskie i survivalowe. Długie zasiadki wędkarskie, potęgując głód, coraz szerzej otwierały wrota do magicznej krainy jaką jest survivalowe gotowanie. Coraz chętniej poznaję i smakuję nowe dary natury. Uczę się teorii i praktykuję w terenie a zgromadzoną wiedzą chciałbym rozpocząć pewien cykl. Swoisty kalendarz survivalowego kucharza.


Styczeń i luty to miesiące, które nie mają wiele do zaoferowania jeśli chodzi o pozyskiwanie jedzenia w terenie. Nie mniej, chciałbym je ująć w tym kalendarzu i podać Wam przepis na duszone zimowe grzyby, który wypracowałem. Poniżej składniki, które będą potrzebne i krótka informacja jak pozyskać.
Płomiennica zimowa (enoki) - ostatnie zimy są coraz łaskawsze ale nawet te surowe, w okresach odwilży, pozwalają na udane grzybobranie. Chociaż wszystkie grzyby lubią wilgoć to enoki spotykam głównie w niedalekim sąsiedztwie wody. Świetnym miejscem są tereny zalewowe dużych rzek. Bardzo często zbieram je w dolinie Wisły, pomiędzy wałem wiślanym a korytem rzeki. Tereny te są średnio dwa razy do roku zalane wzbierającymi wodami Wisły. Płomiennica zimowa (Flammulina velutipes) upodobała sobie stare, rozkładające się pnie drzew. Szczególnie wierzby, ale znajduję je także na innych przywodnych drzewach liściastych. Więcej na temat płomiennicy zimowej, jak wygląda, gdzie i kiedy zbierać oraz jakie ma znaczenie znajdziecie tutaj

Płomiennica zimowa (Flammulina velutipes)

Czarka szkarłatna, czarka austriacka – oba te gatunki są bliźniaczo podobne i rozróżnienie ich jest możliwe przy badaniu mikroskopem. Jeśli chodzi o czarkę austriacką tudzież właśnie szkarłatną, to postanowiłem ją umieścić w przepisie z dwóch powodów. Przede wszystkim jej wygląd. Jest to grzyb o naprawdę egzotycznej urodzie a szkarłatne, niewielkie kielichy nie pozwalają przejść obok obojętnie, nawet mniej wrażliwym na piękno przyrody. Drugim nie mniej istotnym powodem jest jej smak, prawie niewyczuwalny ale lekko przypominający rzodkiewkę (dodawana do sałatek). Miejsce występowania jest bliźniaczo podobne do występowania enoków. Warunek to wilgoć, obecność drzew liściastych i rozkładających się pni, czy gałęzi. Czarka często wgląda tak jakby rosła w ziemi ale jeśli chcemy ją zebrać okazuje się, że wyrasta na niewielkim gnijącym patyczku. Im bardziej zacienione miejsca tym lepiej. Grzyby te szerzej opisujemy tutaj

Czarka austriacka

Pałka wodna – tej rośliny raczej nie trzeba charakteryzować szczególnie wędkarzom. Rozpoznamy ją zawsze po charakterystycznych owocach przypominających duże cygara. Nie mniej, nie o owoce będziemy zabiegać a o kłącza. Mimo, że pałkę często spotykamy nad starorzeczami to wydobycie kłącza wcale nie musi być takie proste. Po pierwsze rośnie w wodzie a brodzenie w styczniu raczej nie należy do przyjemności. Odrobinę łatwiej będzie wówczas gdy siarczysty mróz pokryje zbiornik bezpieczną warstwą lodu. To z pewnością ułatwi dostęp. Warto wyposażyć się w coś w rodzaju osęka czym będziemy mogli wyszarpać kłącze z podłoża zalanego wodą. 

Pałka wodna

Ryby lub jajka – białko, którym uzupełnimy nasze danie, będzie zależeć od preferencji. Dla zwolenników bezwzględnego C&R proponuję jaja ale te trzeba zabrać z domu. Pozostali mogą skorzystać z darów natury, które kryje niemal każda woda - rybiego mięsa. W zimie świetnie sprawdzą się płocie. Ryby te z reguły nie mają ani wymiaru ani i okresu ochronnego a są stosunkowo proste do pozyskania w każdych zimowych wodach.


Igliwie sosny -  chodzi o zielone igliwie z młodych, ubiegłorocznych pędów sosny. Te także nie będą trudne do zlokalizowania i pozyskania. Skarbnica witaminy „C”
Owoce dzikiej róży – niewielkie, czerwone, owalne owoce, które pozostają zimą na krzewach dzikiej róży też nie powinny stanowić wielkiego wyzwania, nawet dla początkujących zwolenników kuchni polowej. Trzymają się na tyle mocno krzewów, że bez kłopotu będziemy je znajdować całą zimę. Dlaczego warto o niej pamiętać? Na pewno wiedzą Ci którzy robią nalewki z dzikiej róży. Jest źródłem wielu witamin (A, B1, B2, E, K, kwas foliowy). Nie bez przyczyny nazywana jest też czerwoną bombą witaminową.
Sól - opcjonalnie

Mamy już wszystkie składniki, które wykorzystamy w moim popisowym dziele kulinarnym:). Teraz Kilka zdań o przygotowaniu. Będziemy potrzebować naczyń, które poradzą sobie na otwartym ogniu:
- naczynie, w którym udusimy grzyby
- patelnia, na której usmażymy ryby lub jajka
- kubek, w którym zaparzymy herbatę
Grzyby -  myjemy, czyścimy i przygotowujemy do duszenia, możemy pokroić np. w ćwiartki,

Płomiennica zimowa

Kłącze pałki wodnej – myjemy, rozłupujemy i wydobywamy ze środka miąższ, będą to dość twarde włókna oklejone warstwą mącznej treści. Podobnie jak ziemniaki, treść ta jest bogata w skrobię i węglowodany oraz odrobinę białka. Jeśli mamy więcej czasu możemy odseparować skrobię od łyka i wysuszyć na mąkę. Wówczas unikniemy twardych włókien w potrawie . Dla mniej wybrednych, czy też bardziej głodnych, wnętrze kłącza kroimy na kawałki.

Kłącze pałki wodnej

Ryby – sprawiamy, myjemy ewentualnie możemy filetować jeśli chcemy uniknąć wyciągania ości z potrawy,
Igliwie sosny oraz owoce dzikiej róży – myjemy wkładamy do kubka i zalewamy wodą.

Przejedźmy wreszcie do zasadniczej części czyli gotowania. Najpierw zaczynamy od duszenia grzybów przez około 10 - 15 minut podlewając je wodą. Jeśli mamy możliwość dobrze jest je przykryć. Po kwadransie pozwalamy odparować nadmiarowi wody uzyskując konsystencję sosu. Następnie dodajemy kłącze pałki wodnej i ponownie dusimy przez 15 -20 minut regularnie mieszając. W razie potrzeby uzupełniamy wodę aby nie utracić konsystencji.  Jest to czas, w którym zaczynamy smażyć ryby lub jajka w zależności od wyboru. Pamiętajmy, że usmażenie ryby może zająć 15 – 20 minut. Jeśli mowa o jajkach to potrzebujemy kilka chwil. Zarówno jajka, ryby jak i duszone grzyby możemy lekko osolić jeśli dysponujemy solą.

Jajecznica z płomienicą

W międzyczasie, na wolnym ogniu doprowadzamy do wrzenia igliwie wraz z dziką różą. Od momentu uzyskania wrzenia powinniśmy odwar utrzymywać w tym stanie około 5 - 10 minut. Jeśli dobrze wszystko zaplanujemy po około 40 minutach danie jest gotowe. Ryby/sadzone jaja zalewamy sosem z grzybów i kłącza pałki wodnej i podajemy na ciepło popijając odwarem.
W wietrzne zimowe dni, po godzinach wędkowania takie danie smakuje naprawdę wybornie ale przede wszystkim zawiera dużo witamin, białko i węglowodany. Tak więc nawet zimą możemy sobie przygotować pełnowartościowy posiłek. Zachęcam i życzę smacznego.

Odwar z igieł sosny

Komentarze