czwartek, 12 marca 2020

Klenie i jazie z rzek – Mateusz stawia pytania

Gdy na drzewach pierwsze bazie – czas na klenie i na jazie” – Powiedzenie stare jak świat i znane niemal każdemu wędkarzowi. Ile jednak jest w nim prawdy? Grunt, spławik a może spinning? Kiedy głęboko a kiedy płytko? W nurcie czy na spokojnej wodzie? Na te i kilka innych pytań odpowiem Wam poniżej, dzieląc się doświadczeniami ostatnich lat.
Marcowy kleń
Kleń – wymagający cwaniak czy wszystkożerny kluch? Pierwsze pytanie i już nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wielu wędkarzy nie myli się ani o detal twierdząc, że kleń jest rybą bardzo płochliwą i ostrożną ale przecież 100% racji ma ten, który widzi klenia jako wszystkożerną rybę gotową zdradzić się za ziarno kukurydzy. W mojej ocenie, kleń jest rybą relatywnie prostą do przechytrzenia, którą możemy skutecznie łowić nie mając wielkiego doświadczenia. Trzeba jednak przestrzegać kilku istotnych zasad. Troszkę trudniej jest w przypadku jazia chociaż oba gatunki mają wiele cech wspólnych.

Kiedy na klenie i jazie? To pytanie zalewa fora i portale wędkarskie od lat. Oczywiście oba te gatunki można skutecznie łowić przez cały rok. Zwróćmy jednak uwagę jak dużo poświęca się miejsca w czasopismach wędkarskich, tym rybom, w okresie wczesnowiosennym. Wpisując w Google frazę „wiosenne klenie” otrzymamy całą masę podpowiedzi typu: „wiosenne klenie na spinning”, „woblery na wiosenne klenie”, „wiosenne klenie na groch”, „wiosenne jazie i klenie”, „przynęty na wiosenne klenie” etc. To wszystko mocno sugeruje, że jest to najlepszy okres na łowienie tych dwóch gatunków. Ale wcale nie jest to prawdą. Myślę, że ogromną rolę w lobbowaniu wiosennych jazi i kleni pełni fakt trwania okresu ochronnego na wiele innych gatunków ryb. Wówczas, nie wolno jeszcze łowić szczupaka, bolenia, suma, sandacza czy brzany. Myślę, że to właśnie ten aspekt nadaje sensu powiedzeniu, które rozpoczyna ten artykuł. Jeśli chodzi o intensywność brań jest już z goła inaczej. Oczywiście ryby te na przedwiośniu przejawiają już aktywność i wielu wędkarzy skutecznie je łowi. Specjaliści łowią je nawet zimą. Najlepszymi jednak miesiącami są koniec maja i czerwiec. Lipiec i sierpień szczególnie w mocno upalne dni nieco zmniejsza intensywność gdyż ryby te mają dość duże wymagania tlenowe. Wrzesień znów jest bardzo dobrym miesiącem a każdy kolejny, to stopniowy spadek intensywności brań.

Gdzie szukać? Klenia bardzo łatwo jest zlokalizować. Wiosną wybierze niezbyt głębokie blaty stroniące od silnego uciągu, warto obłowić wszelkie zakola ze wstecznym nurtem. Rewelacyjnie jeśli na dnie będą duże kamienie lub jakieś podwodne przeszkody, za którymi kleń lubi się skryć. Jest jeszcze dość leniwy i nie będzie się zmagał z wartkim nurtem. W podobnym miejscu ustawi się jaź chociaż zauważyłem pewną różnicę na średnich i mniejszych rzekach. Tutaj kleń trzymał się raczej zakrętów a jaź często wybierał prostki z jednostajnym niezbyt silnym nurtem. Im cieplej tym klenie przesuwają się w bardziej wartkie odcinki rzek. W lecie bankówkami są kamieniste rafy, przerwane opaski czy główki. Łowienie w takim miejscu to niemal gwarant sukcesu. Warunkiem jest cisza i ostrożność w podchodzeniu na miejscówkę. Bardzo często z takiego miejsca łowię kilka a nawet kilkanaście kleni w pierwszych rzutach a potem następuje cisza. Ryby płoszą się i schodzą do głębokiej rynny, która niemal zawsze sąsiaduje z przerwaną opaską lub główką. Jazie natomiast, w letnie dni łowię na krawędzi nurtu i spokojnej wody. Są bardzo aktywne pod wiszącymi gałęziami wierzby, z których do wody wpadają owady. O ile klenie świetnie biorą na napływie na rafę lub zalaną opaskę o tyle jazie ustawiają się już za, na prostce z jednostajnym spokojnym nurtem. W obu przypadkach mocno sprzyja kamieniste dno. Jesienią oba gatunki wybierają podobne miejscówki i będą to nieco głębsze rynny ze spokojnie płynącą wodą.
 
Grunt, spławik czy spinning? Prawie nigdy nie łowię w rzekach na spławik ale jest to skuteczna metoda szczególnie na wiosnę. Tak jak wspominałem ryby wtedy wybierają miejsca o leniwym nurcie więc przepływanka się sprawdza znakomicie. Ja jednak wiosną wybieram lekki feeder lub najlepiej picker. Łowię lekko i delikatnie. Ryby biorą jeszcze bardzo ostrożnie i żerują głównie przy dnie dlatego ta metoda sprawdza się znacznie lepiej niż spinning. Jeśli chodzi o miesiące letnie to łowię je już tylko na spinning. Wynika to głównie z warunków bytowania klenia w tych miesiącach. Łowienie z gruntu na kamienistych rafach może prowadzić do ubytków w pudełku z haczykami a następnie do frustracji.
kleń z kamienistej rafy
Jakie przynęty gruntowe? Jestem zwolennikiem łowienia na wszelkie robaki, najlepsze efekty mam na rosówki, dendrobenę i pijawki, dobrze ale bez rewelacji sprawdza się biały robal. Rzadziej łowię na kukurydzę czy groch chociaż na jazie i klenie to dobra przynęta. Jednak ja niemal nie stosuję wiosną nęcenia a łowiąc na te przynęty warto przygotować łowisko. Znam wędkarzy, którzy na przedwiośniu skutecznie łowią ładne kluchy na skórkę od chleba.
 
Jakie przynęty na spinning? Wiosną to raczej drobne woblerki ewentualnie gumki prowadzone z nurtem i powoli. Jednak tak jak wspomniałem, ze spinningiem na klenie ruszam głównie latem a wtedy nic nie działa lepiej niż wirówka. To jest killer na klenie. Niewielka o numerze 1 lub 2. Biała, biało-czerwona, lub czarno-żółta. Świetnie się prowadzi po płytkich rafach. Praktycznie nie notuję zaczepów w odróżnieniu do woblera czy główki jigowej. Ryby uderzają bardzo agresywnie. Tak agresywnie, że łokieć boli i nie ma absolutnie konieczności docinania.

Znaczenie klenia i jazia w wędkarskie? Są to gatunki o niewielkich walorach smakowych i myślę, że właśnie dlatego wciąż dość licznie występują w polskich rzekach. Szczególnie kleń uchodzi dziś za rybę sportową i budzi duże zainteresowanie. Dowodem na to są wszelkiego rodzaju zawody spinningowe typu „Kleń Bzury” czy „Kleń Nidy”. Idźmy z duchem czasu i promujmy wędkarstwo jako sport i relaks!

środa, 11 marca 2020

Robinson City Liner Perch Jig


Polubiłem spinningowanie wędkami o cw do 15g. Ciężar wyrzutu pozawala na dłubanie okoni niewielkimi przynętami a przecież na przynęty do 15g można łowić nie tylko okonie. Przynęty o tej wadze skutecznie wabią wymiarowe bolenie czy szczupaki nie wspominając o kleniach czy jaziach. Przy umiejętnym wykorzystaniu właściwości kija można te ryby w krótkim czasie spokojnie holować do podbieraka. Dlatego zawsze kij o takich parametrach wożę ze sobą w samochodzie. Nigdy nie wiadomo kiedy natrafię na ciekawą wodę i kiedy może się przydać
DSC_0212.JPG
Tak się niefortunnie złożyło, że jakaś nieuważna osoba, tak zamknęła klapę mojego samochodu, że złamała moją ulubienicę Sashimę 229cm 3-15g. Sashima pojechała do serwisu a ja w tym czasie potrzebowałem kija na zastępstwo.
Wiosną na targach wędkarskich w Warszawie upatrzyłem sobie ciekawy kij. Wiedziałem, że prędzej czy później muszę go mieć a taka okazja nie mogła przejść mi koło nosa.
Kilka dni po wysłaniu Sashimy, byłem już posiadaczem kija Robinson City Liner Perch Jig 270cm 3-15g. Na początek podpiąłem pod niego kołowrotek Dual MG i z takim zestawem przez kilka dni oddawałem się przyjemności łowienia okoni w jeziorze Ińsko. Kij bez wysiłku podawał 5 centymetrowe twistery Wasabi na główce 4g, Woblery Dorado Classic 7m czy Poppera Strike Pro Gobi. Kij jest bardzo czuły, wklejana szczytówka pokazywała najdrobniejsze skubnięcia. Idealnie widoczna była praca woblera i każde jego nienaturalne zachowanie. Przy łowieniu okoni sprawdziła się bezbłędnie.
DSC_0204.JPG
DSC_0029.JPG
Jednak prawdziwe testy kije przechodzą nie na jeziorowych okoniach ale na rzekach jak Bug czy Wisła. W poszukiwaniu rzecznych boleni używam zazwyczaj woblerów Strike Pro Montero zaś do szczupaków Piglet Shad. To właśnie przy przynętach o gramaturze w przedziale 7-13 gram kij najlepiej się ładuje.
68810230_1167213270141401_3844820466720047104_n.jpg
Na rzeki pod kij podpiąłem nowego Marshalla i bez problemu sięgałem miejsc gdzie najczęściej uderzały bolenie, nawet kilka udało się skusić do ataku a później skutecznie wyholować. Walka z wymiarowym boleniem w nurcie Wisły daje wiele emocji i frajdy, bolenie potrafią ładnie odjechać z nurtem. A uderzenie w przynętę czuć w ramieniu. Na szczęście kij ma zapas mocy i nie trzeba boleni czy szczupaków męczyć wielominutowymi holami.
DSC_0424.JPG
Oprócz niewątpliwie najważniejszych walorów użytkowych kij jest bardzo ładnie i dokładnie wykonany. Pięknie wykończone omotki , brak nadlewek lakieru. Uchwyt kołowrotka firmy Fuji trzyma mocno i jest wygodny w użyciu. Do kompletu dopasowane są przelotki SIC typu k-koncept. Pierwsza z nich jest na przedłużonych stopkach sprawia, że rzuty są jeszcze odleglejsze. Kij wykonany w technologii Nano Core z High Carbonu o współczynniku sztywności do 70 mln PSI.
Dzięki temu kij o długości 270cm waży zaledwie 138g. Jest lekki i nie męczy rąk przy wielogodzinnych wyprawach.

wtorek, 10 marca 2020

Początki spinningu z ultra lekkim zestawem

Przygodę ze spinningiem zaczynałem od kija o ciężarze wyrzutu do 40g. Polecił mi go sprzedawca w bazarowym sklepiku. Miał służyć do łowienia boleni i szczupaków. Początki spinningowe były dla mnie zbyt trudne i skończył jako kij uniwersalny spławikowo gruntowy. Po latach przerwy od spinningu dostałem kij, który był cieniutki i leciutki, wydawał się zbyt delikatny na łowienie ryb których waga przekraczałaby wtedy jeszcze magiczny dla mnie 1 kilogram. Był to kij Robinson Dynamic HS, którego górna granica ciężaru wyrzutu to 15g.. Jak się z czasem okazało ten kij jest w stanie wytrzymać o wiele większe okazy niż przypuszczałem. Kij do tej pory zajmuje zaszczytne miejsce wśród moich wędek i często jest w użyciu . Ale to nie okazy były powodem, dla którego szukałem nowego kija. To jedna z podstaw wędkarstwa chęć do łowienia coraz większej ilości gatunków, na różne przynęty i w różnych miejscach. Zapragnąłem mieć jeszcze delikatniejszy kij specjalnie pod okonie.
Do niedawna kijem o najmniejszym ciężarze wyrzutu jaki posiadałem był Robinson Kinetik Perch 1-8g. Leciutka witka pracująca pod najmniejszym okoniem i dostarczająca mnóstwo wrażeń. Przez dwa lata miałem dużo zabawy. Ale przecież okonie to typowe drapieżniki, które biorą nawet na większe przynęty. Co innego wzdręgi. Te nie często uderzą w wobler 4cm czy obrotówkę o nr 2. Dla nich potrzeba mniejszych przynęt – micro jigów. Pod takie przynęty przydaje się jeszcze delikatniejszy kij. Na 2019 rok Robinson wprowadził do swojej oferty serię River Master. Znalazł się tam kij Perch Spin 212cm 1-6g. Postanowiłem szybko stać się jego właścicielem. Do kompletu wziąłem kołowrotek Robinson Perfect w najmniejszym rozmiarze a więc FD 209. Na szpulę główną nawinąłem żyłkę Nano Core 0,162 mm
65058503_1571955766272824_2653080549475745792_n.jpg
Zestaw UL

Z tak złożonym zestawem wybrałem się nad starą zalaną kopalnię piachu. Wiedziałem, że są tam okonie i wzdręgi a więc to czego szukałem. Pierwsze rzuty gramowymi microjigami na odległość więcej niż zadowalającą. Nie musiałem wysilać się przy rzutach a sięgałem miejsc blisko trzcin gdzie spodziewałem się pasiaków i krasnopiórek. Już w pierwszych rzutach czułem skubanie przynęty. Musiałem się chwilę wczuć i zaraz pierwszy hol na wędce. Jako pierwszy zameldował się niewielki pasiak.
DSC_0968.JPG
Kolejne rzuty i kolejne ryby, wzdręgi i okonie brały jak szalone. Kilka sztuk i zmiana miejsca, kilka sztuk i tak dalej i tak dalej, aż do brania szczupaka i obcinki. Moje pierwsze wzdręgi już na pierwszej wyprawie. Radość nie do opisania.
DSC_0969.JPG
DSC_0967.JPG
wzdręga na microjiga

DSC_0965.JPG
Wielu wędkarzy goni za wielkimi sztukami, wielkie jak krokodyle szczupaki czy wielkości smoka sandacze. Oczywiście ma to swój sens a nawet urok ale nic nie przebije łowienia lekkim zestawem na mikro przynęty. Można „odkrywać” nowe spinningowe gatunki. Można łowić w miejscach, w których topornym zestawem dawno wszystko byśmy wypłoszyli. Można odkryć wędkarstwo spinningowe na nowo.
65303914_2886530341571446_6062195932844261376_n.jpg
okoń na obrotówkę "0"

Jeśli ktokolwiek ma chęć spróbować delikatnego lekkiego łowienia to szczerze polecam. Nie ma co się wahać trzeba działać. Na kijach o cw do 6g już ryby do 25cm dostarczają wiele emocji i frajdy a przecież o to chodzi w wędkarstwie.